Omg! This is love!
23 lutego, 2013
20 lutego, 2013
15 lutego, 2013
Rozdział III
Kamil ucieszył się, niestety musiał już iść, pożegnałam się z nim i zabrałam się za naukę.
__________
*Wtorek* 7:15
Byłam gotowa do wyjścia, złapałam za klamkę, w tym samym czasie pod mój dom podszedł Kamil. Zdziwiona zapytałam:
~A ty co tu robisz?~
~No wpadłem na pomysł, że pójdziemy do szkoły razem, co ty na to?
~No dobrze~ Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy dłuższą drogą, bo mamy jeszcze dużo czasu i chcemy spędzić ze sobą więcej czasu. Było bardzo przyjemnie, jeszcze przed nikim się tak nie otworzyłam, mówiłam mu wszystko, on opowiedział mi trochę o sobie. Okazało się, że Kamil w wieku 10 lat przeprowadził się z Polski do Anglii mieszkał tam 7 lat, kiedy miał 13 lat zmarł mu tata, a teraz mieszka 2 domy dalej ode mnie z mamą i młodszym bratem. Rozmawialiśmy trochę też o muzyce, dowiedziałam się, że miał kiedyś zespół, ale rozpadł się po jego wyprowadzce z Anglii. Nagle zapadła niezręczna cisza. Może po 10 sekundach Kamil powiedział:
~Wiesz, mam szczęście, że znam taką wspaniałą osobę jak ty :)~
~Nie! To ja mam szczęście, że ty mieszkasz obok mnie :D ~
Sprzeczaliśmy się tak długo, gdy nagle obok nas przeszła Olga z inną dziewczyną głośno mnie obgadując. Łzy napłynęły mi do oczu zaczęłam biec coraz szybciej w stronę szkoły. Kamil biegł za mną, czując nienawiść do Olgi nie zważałam na to co się dzieje wokół mnie, przebiegając przez ulicę samochód jadący z dużą prędkością potrącił mnie, czułam ból, w oddali słyszałam krzyk Kamila. Powoli traciłam przytomność. Kamil dobiegł do mnie, łzy zaczęły mu spływać po policzku. Po cichu wyszeptałam:
~Pomóż mi, proszę.~ Ledwo usłyszałam co powiedział do mnie Kamil:
~Nie zostawiaj mnie, błagam, nie zostawiaj!~
*Szpital* 9:55
Kamil siedział obok mnie, trzymał za rękę, łza spłynęła mu po policzku, szeptał mi coś do ucha. Powoli zaczęłam się wybudzać, ścisnęłam jego dłoń. Szczęśliwy pobiegł po lekarza, po chwili kilku lekarzy weszło do mojej sali. Zaczęli ze mną rozmawiać o jakichś mało istotnych rzeczach.
~Kamil, kiedy przyjedzie moja mama?~
~Nie wiem, dzwoniłem, powiedziała, że po pracy. ~
~Dobrze, że jesteś przy mnie~
Kamil uśmiechnął się, nagle w drzwiach stanęła Olga.
~Czego ty tu chcesz?~ Zapytałam zła
~No przyszłam Cię odwiedzić.~
~Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, że to wszystko przez Ciebie?~
~No, ale jak to? Przecież ja cały czas siedziałam w domu.~
~Taa, widziałam Cię dzisiaj rano przed szkołą, jak sobie szłaś z jakąś dziewczyną i mnie obgadywałaś, zupełnie jakby nas nic nie łączyło.~
~Ale to nie możliwe, ja dzisiaj nawet nie szłam do szkoły.~
~Wiesz co, idź już~
Było już ok. 16:30 przyjechała mama, przywitała się ze mną i Kamilem. Wypytywała o to co się stało itp, siedziała u mnie do 20, a w tym czasie Kamil poszedł do domu i wziął potrzebne mu rzeczy, bo miał zamiar zostać na noc. Mama musiała już iść. Leżałam tak samotnie ok. godziny. Usnęłam.
*środa* 7:30
Otworzyłam oczy, na krześle obok siedział Kamil, jak zawsze trzymał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się, odwzajemnił uśmiech.
~Przepraszam, że tak długo czekałaś, po drodze spotkałem Olgę, mówiła mi to co wczoraj w szpitalu, ale to wydawało mi się prawdą.~
~Morze to i prawda, ale i tak na razie nie chcę jej widzieć.~
~Ja cię rozumiem, sam tak miałem i to nie raz.~
~Wiem, mówiłeś mi :) ~~
Nagle wszedł lekarz, powiedział tylko, że za parę dni już wyjdę ze szpitala. Byłam taka szczęśliwa, że nie będę musiała długo tam leżeć, nareszcie wyjdę, będę wolna.
______________________________________________________
Jutro dodam kolejną część, papa
__________
*Wtorek* 7:15
Byłam gotowa do wyjścia, złapałam za klamkę, w tym samym czasie pod mój dom podszedł Kamil. Zdziwiona zapytałam:
~A ty co tu robisz?~
~No wpadłem na pomysł, że pójdziemy do szkoły razem, co ty na to?
~No dobrze~ Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Zdecydowaliśmy, że pójdziemy dłuższą drogą, bo mamy jeszcze dużo czasu i chcemy spędzić ze sobą więcej czasu. Było bardzo przyjemnie, jeszcze przed nikim się tak nie otworzyłam, mówiłam mu wszystko, on opowiedział mi trochę o sobie. Okazało się, że Kamil w wieku 10 lat przeprowadził się z Polski do Anglii mieszkał tam 7 lat, kiedy miał 13 lat zmarł mu tata, a teraz mieszka 2 domy dalej ode mnie z mamą i młodszym bratem. Rozmawialiśmy trochę też o muzyce, dowiedziałam się, że miał kiedyś zespół, ale rozpadł się po jego wyprowadzce z Anglii. Nagle zapadła niezręczna cisza. Może po 10 sekundach Kamil powiedział:
~Wiesz, mam szczęście, że znam taką wspaniałą osobę jak ty :)~
~Nie! To ja mam szczęście, że ty mieszkasz obok mnie :D ~
Sprzeczaliśmy się tak długo, gdy nagle obok nas przeszła Olga z inną dziewczyną głośno mnie obgadując. Łzy napłynęły mi do oczu zaczęłam biec coraz szybciej w stronę szkoły. Kamil biegł za mną, czując nienawiść do Olgi nie zważałam na to co się dzieje wokół mnie, przebiegając przez ulicę samochód jadący z dużą prędkością potrącił mnie, czułam ból, w oddali słyszałam krzyk Kamila. Powoli traciłam przytomność. Kamil dobiegł do mnie, łzy zaczęły mu spływać po policzku. Po cichu wyszeptałam:
~Pomóż mi, proszę.~ Ledwo usłyszałam co powiedział do mnie Kamil:
~Nie zostawiaj mnie, błagam, nie zostawiaj!~
*Szpital* 9:55
Kamil siedział obok mnie, trzymał za rękę, łza spłynęła mu po policzku, szeptał mi coś do ucha. Powoli zaczęłam się wybudzać, ścisnęłam jego dłoń. Szczęśliwy pobiegł po lekarza, po chwili kilku lekarzy weszło do mojej sali. Zaczęli ze mną rozmawiać o jakichś mało istotnych rzeczach.
~Kamil, kiedy przyjedzie moja mama?~
~Nie wiem, dzwoniłem, powiedziała, że po pracy. ~
~Dobrze, że jesteś przy mnie~
Kamil uśmiechnął się, nagle w drzwiach stanęła Olga.
~Czego ty tu chcesz?~ Zapytałam zła
~No przyszłam Cię odwiedzić.~
~Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, że to wszystko przez Ciebie?~
~No, ale jak to? Przecież ja cały czas siedziałam w domu.~
~Taa, widziałam Cię dzisiaj rano przed szkołą, jak sobie szłaś z jakąś dziewczyną i mnie obgadywałaś, zupełnie jakby nas nic nie łączyło.~
~Ale to nie możliwe, ja dzisiaj nawet nie szłam do szkoły.~
~Wiesz co, idź już~
Było już ok. 16:30 przyjechała mama, przywitała się ze mną i Kamilem. Wypytywała o to co się stało itp, siedziała u mnie do 20, a w tym czasie Kamil poszedł do domu i wziął potrzebne mu rzeczy, bo miał zamiar zostać na noc. Mama musiała już iść. Leżałam tak samotnie ok. godziny. Usnęłam.
*środa* 7:30
Otworzyłam oczy, na krześle obok siedział Kamil, jak zawsze trzymał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się, odwzajemnił uśmiech.
~Przepraszam, że tak długo czekałaś, po drodze spotkałem Olgę, mówiła mi to co wczoraj w szpitalu, ale to wydawało mi się prawdą.~
~Morze to i prawda, ale i tak na razie nie chcę jej widzieć.~
~Ja cię rozumiem, sam tak miałem i to nie raz.~
~Wiem, mówiłeś mi :) ~~
Nagle wszedł lekarz, powiedział tylko, że za parę dni już wyjdę ze szpitala. Byłam taka szczęśliwa, że nie będę musiała długo tam leżeć, nareszcie wyjdę, będę wolna.
______________________________________________________
Jutro dodam kolejną część, papa
12 lutego, 2013
Rozdział II
*Po lekcjach* 14:05
Okazało się, że chłopak doszedł do mojej szkoły...
___________________________
Wróciłam ze szkoły, od razu siadłam do biurka i zaczęłam się uczyć, bo jutro miał być sprawdzian. Po 20 minutach nauki usłyszałam dzwonek do drzwi, zeszłam na dół i otworzyłam. Moim oczom ukazał się Kamil, tak, ten Kamil, którego dzisiaj widziałam w parku.
~Co ty tu robisz?~
~A co, przeszkadzam?~
~Co ty tu robisz?~
~A co, przeszkadzam?~
~No nie, wejdź. ~
Kamil wszedł, a ja nie wiedziałam co mam robić przecież nawet go nie znałam.
Zapadła niezręczna cisza, Kamil gdzieś zniknął. Nagle od tyłu podbiegł do mnie i zaczął łaskotać. Wybuchłam śmiechem, zachowywał się jakby mnie znał od dawna.
~Ej, przestań, a tak w ogóle to skąd wiesz gdzie ja mieszkam, co?~
~Eee...rozmawiałem z Olgą.~
~Osz to wredna świnia, jak ona mogła?~
Kamil popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, a ja dopiero po 2 sekundach zorientowałam się, że powiedziałam to na głos...
~Ee, to co robimy? ~zapytałam nieśmiało.
~Muszę z Tobą o czymś porozmawiać ~
Kamil wszedł, a ja nie wiedziałam co mam robić przecież nawet go nie znałam.
Zapadła niezręczna cisza, Kamil gdzieś zniknął. Nagle od tyłu podbiegł do mnie i zaczął łaskotać. Wybuchłam śmiechem, zachowywał się jakby mnie znał od dawna.
~Ej, przestań, a tak w ogóle to skąd wiesz gdzie ja mieszkam, co?~
~Eee...rozmawiałem z Olgą.~
~Osz to wredna świnia, jak ona mogła?~
Kamil popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, a ja dopiero po 2 sekundach zorientowałam się, że powiedziałam to na głos...
~Ee, to co robimy? ~zapytałam nieśmiało.
~Muszę z Tobą o czymś porozmawiać ~
~No, to może wejdź na górę, a ja zaraz przyjdę, ok?~
~Spoko. :)
~Spoko. :)
Poszedł na górę, a ja stałam jak głupia i zastanawiałam się o co mu chodzi, po chwili zawołał:
~Amanda, idziesz?~
~Tak, już idę! ~
*Kilka sekund później*
~No, to o czym chciałeś porozmawiać?~
~Bo wiesz, w naszej szkole, nie ma żadnych osób, które, no wiesz..akceptują mnie...Nie zdążył dokończyć zdania, bo mu przerwałam.
~No przecież, jestem ja. :) ~
~Ale mi chodzi o to, że nie mam przyjaciół, bo wszyscy uważają, że jestem pedałem, ponieważ noszę rurki zamiast dresów, mam dłuższe włosy i noszę ćwieki itp.~
~ Nie przejmuj się, ja tylko z Olgą się przyjaźnię, bo reszta ma mnie za inną...~
~A ja nie mam nikogo i chcę zapytać czy, no....wiesz, czy chcesz spróbować ze mną się zaprzyjaźnić, ale jak nie chcesz to nie musisz.~
~No co ty, oczywiście, że chcę..=)
Kamil ucieszył się, niestety musiał już iść, pożegnałam się z nim i zabrałam się za naukę....

~Amanda, idziesz?~
~Tak, już idę! ~
*Kilka sekund później*
~No, to o czym chciałeś porozmawiać?~
~Bo wiesz, w naszej szkole, nie ma żadnych osób, które, no wiesz..akceptują mnie...Nie zdążył dokończyć zdania, bo mu przerwałam.
~No przecież, jestem ja. :) ~
~Ale mi chodzi o to, że nie mam przyjaciół, bo wszyscy uważają, że jestem pedałem, ponieważ noszę rurki zamiast dresów, mam dłuższe włosy i noszę ćwieki itp.~
~ Nie przejmuj się, ja tylko z Olgą się przyjaźnię, bo reszta ma mnie za inną...~
~A ja nie mam nikogo i chcę zapytać czy, no....wiesz, czy chcesz spróbować ze mną się zaprzyjaźnić, ale jak nie chcesz to nie musisz.~
~No co ty, oczywiście, że chcę..=)
Kamil ucieszył się, niestety musiał już iść, pożegnałam się z nim i zabrałam się za naukę....

<--- To my :D
_______________
Jutro postaram się dodać kolejną część, paa :)
_______________
Jutro postaram się dodać kolejną część, paa :)
Rozdział I
Budzik przerwał mój piękny sen. Zerknęłam na zegarek, była 5:35. Wstałam i poszłam pod prysznic, wychodząc z łazienki usłyszałam wibracje telefonu. Dostałam sms'a od Olgi:
`O 7:20 po Ciebie przyjdę, szykuj się`. Ponownie popatrzyłam na zegarek, tym razem była już 6:30. Ubrałam się w czarne rurki, bokserkę w szachownice czarno - białą, pasek z ćwiekami oraz czarne vansy. O 7:00 byłam już gotowa, wyszłam przed dom i czekałam na Olgę. Kiedy przyszła, wyruszyłyśmy do szkoły, opowiadała mi, że w niedzielę poznała fajnego chłopaka, że ma nowego psa i wiele innych rzeczy, które w ogóle mnie nie interesowały. Chcąc skrócić sobie drogę przeszłyśmy przez park, na ławce siedział ładny chłopak, miał może 17 lat czyli 2 lata starszy ode mnie, ach no właśnie nie opisałam siebie.....jestem Amanda, mam 15 lat i jestem scene (taka subkultura), ale wracając już do tego chłopaka, to on też był scene, popatrzył się na mnie i się uśmiechnął. Przez całą drogę do szkoły myślałam o nim.
*Po lekcjach* 14:05
Okazało się, że chłopak nazywa się Kamil i doszedł do mojej szkoły....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chcę przeprosić, że taka krótka, ale nie mam dziś weny :D
Pa :D
*Po lekcjach* 14:05
Okazało się, że chłopak nazywa się Kamil i doszedł do mojej szkoły....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chcę przeprosić, że taka krótka, ale nie mam dziś weny :D
Pa :D
06 lutego, 2013
O mnie
Hej, jestem Kasia, wszystkie opowiadania będą dzielone na części, ale nie wiem na ile dokładnie. Postaram się je dodawać codziennie lub co parę godzin, jak chcesz coś zapytać to pisz na ask'u http://ask.fm/FochForeverXDD .
Subskrybuj:
Posty (Atom)